RSS
piątek, 25 czerwca 2010
Ja i wiara

Tak, bylem kiedys "katolikiem". Czy wierzacym katolikiem? Chyba nie. Procz moze okresu, kiedy jeszcze uczeszczalem do szkoly podstawowej. Wtedy byc moze wierzylem, ale nigdy nie bylem zaslepiony religia.

Moja rodzina, procz babci, tez nie byla nazbyt religijna, choc byla to rodzina prostych ludzi. Ojciec z cala pewnoscia nie wierzyl w boga, byl niezwykle nieufny w stosunku do kk i jego tz. kaplanow. Mial wiele, wiele watpliwosci co do ich uczciwosci. Oburzal sie, kiedy nazywano ich "Ojcami".  Nie wierzyl, aby oni mogli wierzyc w to, co sami opowiadaja innym. Teraz, biorac pod uwage, ze byl to "prosty" niewykszstacony czlowiek, mam dla niego bardzo duzo uznania. Nigdy w przeciwienstwie do babci, jego matki, nie chodzil do kosciola. Zawsze uwazal to za calkowiat strate czasu.

Jak napisalem, nigdy nie bylem naprawde wierzacy. Teraz, kiedy sam stalem sie juz czlowiekiem w wieku emerytalnym, moja opinia na temat kosciola, ostatecznie sie skrystalizowalo.

Moja opinia chcialbym sie podzielic ze wszystkimi, ktorzy zechca przeczytac moje zwierzenia i wyrazac tu swoje opinie. Przez wiele wiekow kk obrosl bogactwem, zdobyl sobie ogromna przestrzen spoleczna, ktorej naduzywa do wlasnych, prywatnych celow. Jest to organizacja pelna tajemnic, bardzo skryta. Tylko pozornie jej struktury sa przejrzyste o dzialania jawne. Ja wiem o tych tajemnicach bardzo niewiele i pewno tej wiedzy w znaczacy sposob mi nie przybedzie. Licze na moich czytelnikow, licze na poszczegolnych ludzi. Moze suma ich wiedzy rozjasni choc tych kilka zakamarkow  prawdy o kosciele i jego "kaplanach". Nie moge sie zdobyc, aby slowo "kaplani" napisac bez cudzyslowow. Gdybym to zrobil, sam dla siebie czulbym sie osmieszony.